piątek, 27 lutego 2015

Nerki, saszetki, torby - mini wywiad z Joanką Z.

Ten blog jest przede wszystkim dla Was i o Was - szyjących, w związku z tym chcielibyśmy przedstawić Waszą twórczość - dzieła jakie wykonujecie przy użyciu naszych tkanin, guziczków, akcesoriów. Pokazać jakie cuda potrafią stworzyć wprawne ręce i głowa pełna pomysłów. Dzisiaj będziecie mogli zobaczyć wyjątkowe prace Joanki  Z. :-)


Nazywa się Asia Zygar, nazwano ją kiedyś Joanką i tak zostało. Okazało się, że Joanek jest więcej – postanowiła dokoptować „z” z nazwiska. W ten oto sposób, jako  „Joanka Z”, działa i sygnuje szyte przez siebie rzeczy, które można znaleźć na platformach z rękodziełem (DaWanda, Decobazaar, Mybaze), na prowadzonym przez nią od blisko 4 lat blogu www.joanka-z.blogspot.com, a także namacalnie w kilku sklepach stacjonarnych. Obecnie pracuje nad sklepem internetowym, który zostanie niedługo otwarty. Personalnie można ją znaleźć w Gdańsku.




1 . Od czego zaczęła się Twoja pasja, co było pierwszą rzeczą jaką stworzyłaś własnoręcznie?

Trudno powiedzieć. Jak chyba większość rękodzielników od małego lubiłam pchać wszędzie ręce: rysowałam, malowałam, składałam ubranka dla lalek, robiłam kartki z życzeniami i wycinałam z papieru szkielety dinozaurów. Będąc na studiach zaczęłam robić biżuterię, bawić się w decoupage, później doszło szycie. 

  2. Co cię skłoniło do szycia?

Aż głupio się przyznać: skąpstwo! Na trzecim roku studiów, 5 lat temu, skradziono mi torbę. Znudzona poszukiwaniami nowej uznałam, że szkoda mi pieniędzy. Postanowiłam uszyć torbę sama. Mama pokazała mi jak włączyć maszynę i szyć proste ściegi, zakupiłam w lumpeksie fartuch za 2 zł. Nigdy bym nie pomyślała, że ta torba doprowadzi mnie do tego, co robię dzisiaj!


 3. Ile czasu, pracy, nauki poświęciłaś na swoje hobby i dojście do perfekcji w tym co robisz?  

Odkąd uszyłam torbę wpadłam w szał przeróbek – zaczęłam zwężać wszystkie możliwe bluzki i spodnie, szyłam koślawe spódnice, kupowałam ciuchy za grosze w lumpeksach – dopasowywałam, przemieniałam. Nagle otworzyły się przede mną nowe możliwości – mogłam uszyć WSZYSTKO. Postanowiłam założyć bloga, który popychał mnie tylko do dalszej pracy. Szczególnie motywująca była moja mama, która patrzała z politowaniem na moje koślawe rzeczy. Ja brnęłam dalej, bo jestem uparta jak osioł, chciałam dojść do wszystkiego sama. Teraz mama często przychodzi i pyta mnie jakbym to zrobiła ;) Uczyłam się konstrukcji i możliwości tkanin na masie błędów, nie poddawałam się. Poświęciłam na to dużo czasu, mimo, że działałam czysto hobbystycznie w ramach oderwania od obowiązków.

  4. Czy szycie uważasz za swoje hobby czy już jako pracę? Jaką rolę odgrywa w Twoim życiu?

Szczęśliwie udało mi się przekuć hobby w pracę, która wciąż jest moją pasją. Kilka lat temu uszyłam swoją pierwszą nerkę z myślą o wakacjach. Zrobiła szał wśród znajomych, którzy chcieli mieć swoje - szyłam kolejne. Z końcu odważyłam się wystawić szyte przez siebie rzeczy w internetowych galeriach z rękodziełem i się potoczyło jak kula śniegowa. Teraz prowadzę firmę i cieszę się, że mogę się realizować życiowo i zawodowo poprzez szycie.









 5. Od czego zaczęłaś tworzenie swojej marki, czy było bardzo trudno? Jak ludzie reagują na Twoje rzeczy?  

Marka tak naprawdę nie wiem kiedy wyrobiła się sama za pomocą bloga – nie umiem wskazać jakiejś granicy. Byłam kojarzona z naturalnymi tkaninami i kwiecistymi wzorami, zgranymi kolorami. Zdarzało się nawet, że czytelnicy komentowali jakieś rzeczy jako „joankowe”. Przełomem dla mnie był na pewno rebranding, zmiana graficznego wizerunku i idący w parze pokaz w sopockiej Zatoce Sztuki, zorganizowany w parze z marką Trudny Dzieciak, z którą współpracuję. Jeśli chodzi o reakcje odbiorów – nie mogę się uskarżać na krytykę. Widzę uśmiechy na targach, kupujący cenią sobie jakość i wykonanie. Mówią, że „Joanka Z” ma w sobie coś innego i ponadczasowego, co mnie niezmiernie cieszy.

 6. Czy wszystko tworzysz sama, czy masz kogoś do pomocy?

W głównej mierze sama - często pomaga mi mój Narzeczony Paweł, który ochoczo rwie się do nożyc i pomocy ;).

 7. Jak sądzisz, czy każdy może zajmować się rękodziełem?

Każdy, kto ma cierpliwość. Widząc po znajomych wiem, że każdy może się nauczyć wszystkiego, czego chce o ile tylko ma zajawkę, poświęci czas i nie zniechęci się błędami, których jak zawsze na początku każdej drogi popełnia się wiele. Szyjąc trzeba nałamać się wiele igieł i spruć metry materiału, aby czuć się pewnie.  



 8. Dlaczego poleciłabyś innym kupowanie rzeczy szytych ręcznie, a nie ogólnodostępnej masówki?

Przede wszystkim ze względu na jakość. Sieciówki oferują nam ubrania i dodatki o marnym poziomie wykonania, często totalnie nie adekwatnym do ceny. Ja sama mam wstręt do syntetyków wśród tkanin – często nie mogłam znaleźć nic dla siebie. Kupując rękodzieło kupujemy rzeczy wykonane z dobrych materiałów, szytych z pasją i z dbałością o jakość całości, w tym wykończeń. Warto dopłacić kilka złotych i kupić coś naprawdę porządnego. Dodatkowym atutem jest unikatowość – kupując rzeczy tworzone w pojedynczych egzemplarzach lub małych seriach możemy być pewni, że mamy coś wyjątkowego. W ostatnich latach pojawiło się wiele nowych marek – naprawdę każdy możne znaleźć coś dla siebie. Ponadto wielu rękodzielników sygnuje, jak ja, swoje rzeczy swoim nazwiskiem lub kryjącą się za nim bezpośrednio marką – oni nie mogą sobie pozwolić na wpadkę w postaci źle wykonanego produktu.


http://craftoholicshop.com/pl/p/Polar-Minky-Forest-Kiwi/2218




  
 9. Jakie masz zawodowe/hobbystyczne marzenie?

Myślę, że mam dużo szczęścia i szereg moich marzeń się spełnia. Na chwilę obecną życzyła bym sobie nowej maszyny i jeszcze więcej wiary siebie. Doszłam do etapu, w którym postanowiłam zrezygnować z etatowej pracy i zająć się tylko szyciem – mam nadzieję, że się powiedzie!  



My również mamy taką nadzieję i trzymamy kciuki! :-)

Joankę Z. i jej prace znajdziesz tutaj:
Blog
Sklep na DaWandzie


5 komentarzy:

  1. Świetny tekst, nerki joanki są genialne :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Również trzymam kciuki za Joankę:) i gorąco kibicuję!
    Em

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Josnkę dopiero poznaję i jestem pod wrażeniem! Również trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. wykrojem troche przypomina moja kupna :D ostatnio kupiłam sobie taką: http://betterlook.pl/nerki-saszetki-1546/Nerka-Saszetka-Fullprint-Ananas.html i jak będę miała z powrotem moją maszynę to wydziergam podobną do Twojej :)

    OdpowiedzUsuń